Mistrzostwa Europy, a co zatem idzie cały sezon reprezentacyjny, zakończył się już prawie 2 tygodnie temu. Łatwo wygłosić wiele komentarzy pod wpływem emocji, a co innego opisać okres kadrowy na chłodno, po upłynięciu pewnego czasu. Jak zatem ocenilibyśmy kończacy się właśnie sezon w wykonaniu naszych zawodniczek? Jaka przyszłość rysuje się przed tą ekipą? Po przeczytaniu artykułu zachęcamy do podzielenia się także waszymi odczuciami w komentarzach!
VNL ZAKOŃCZONY BEZ MEDALU
Zacznijmy od braku awansu do FINAL8 Ligi Narodów. Na pewno było to duże rozczarowanie. Wierzyliśmy jednak, że być może w końcu forma przyjdzie na najważniejszy turniej sezonu, a komentarzy apropos małej wartości brązowych medali VNL nie brakowało, także wśród ekspertów. Cieżko się z tym zgodzić, bo chociaż wiele ekip faktycznie nie podchodzi do VNLu na 100%, to medal dużej, międzynarodowej imprezy, to zawsze sukces. Szansę na pokazanie się w dłuższym wymiarze dostały przede wszystkim Julia Szczurowska, Maja Koput i Julita Piasecka, miło było znów zobaczyć w kadrze Monikę Lampkowską, która również otrzymała lawinę szans, co w przeszłości zdarzało się rzadko. To, co jednak zawsze irytuje i na co zawsze zwracamy uwagę - w niektórych meczach, szanse do gry na nominalnej pozycji powinna dostać druga libero, tak, aby ,,poczuć się'' wsród koleżanek, na wypadek, gdyby jej wejścia były potrzebne w szerszym wymiarze. Justyna Łysiak grała za to niewiele, co odbiło się czkawką podczas Mistrzostw Europy, gdzie kontuzjowana Aleksandra Szczygłowska nie mogła zagrać i trzeba ją było nagle zastąpić. Cieszy oczywiście, że widzieliśmy dużą rotację na środku i że nawet Julia Orzoł mogła się pokazać w przyjęciu. Wielu punktów do rankingu nie straciliśmy, a myślę, że zyskaliśmy sporo motywacji, aby za rok odbić sobie ten brak awansu do TOP8. Jednak czy brak wyskoku formy podczas Ligi Narodów to celowe działanie i czy nasz zespół w najlepszej dyspozycji zobaczyliśmy podczas Mistrzostw Europy? No cóż...
NIESZCZĘSNY POJEDYNEK Z TURCJĄ
Czwarte miejsce okropnie boli, tym bardziej, że wiemy, iż co Mistrzostwa będzie już tylko trudniej o medal, a piję tutaj w kierunku powrotu Rosjanek, która mają obecnie ogromny potencjał i młody skład, który może zawojować parkiety na lata. Boli, co za paradoks, wygrana w grupie z Turcją, ale parafrazując słowa, które wypowiedziała po spotkaniu Paulina Damaske - ciężko przegrać mecz, gdy rywal się podkłada. Turczynki doskonale wiedziały co robią i chwilowe rozczarowanie widzów przegraną we własnej hali na zakończenie fazy grupowej, szybko przerodziły w szaloną radość po dosłownie wgnieceniu w parkiet Serbek w półfinale, a nas skazały na półfinał z Włoszkami, z którymi później wygrały oczywiście w finale, ale po sporych męczarniach. Nie dowiemy się czy Serbki w pojedynku z nami zagrałyby tak słabo jak z Turczynkami, bo przecież na drugi dzień ograły nas w walce o medal, ale nie oszukujmy się - to była duża łatwiejsza droga do finału. Można zatem cieszyć się ze zwyciestwa nad Turcją w grupie, ale będąc zagorzałym fanem i znając kontekst, pozostanie to tylko miłą statystyką do wspominania po latach. Na tych Mistrzostwach po prostu byliśmy numerem 4, być może inaczej potoczyłoby się to wszystko, gdyby nasze bardziej doświadczone środkowe nie były w tym sezonie kontuzjowane, bo mimo bardzo dobrego turnieju zarówno Magdy Jurczyk jak i Mai Koput, ich wkład w punktowanie w meczach o medale był po prostu zbyt znikomy. Myślę, że słowa Magdy Stysiak, która podsumowała swój występ jako rozczarowujący, dobrze o niej świadczą, szkoda jednak, że to kolejny ważny turniej, w który Magda totalnie nie trafiła z formą. Z bardzo dobrej strony pokazały się nasze przyjmujące, które raz za razem dawały świetne zmiany, a przecież brakowało tutaj naszej liderki - Martyny Łukasik.
CO ZA ROK?
Nic nie wskazuje na to, aby w sztabie doszło do zmian. Sam Lavarini podczas VNLu otrzymywał dużo pochwał za nieco żywsze i szybsze zmiany, dawanie szanse większej ilości zawodniczek i oby to przełożył na kolejne sezony.
Na pozycji rozegrania Kasia Wenerska miewała gorsze i lepsze spotkania, jednak Alicja Grabka, którą wielu widziało w miejscu jedynki na tej pozycji, wcale nie dowiodła, że była w lepszej dyspozycji. Przed sezonem krążyły pogłoski, iż dla Wenerskiej może to być ostatni sezon kadrowy, a zmęczenie zdecydowanie było widać, jednak ciężko mi uwierzyć, że Kasia nie spróbuje razem z tą ekipą bić się o Igrzyska w LA, w 2028 roku. Natomiast walka o pozycję zmienniczki Kasi wydaje się otwarta i tutaj będziemy przede wszystkim kierować wzrok na młody tercet Mulka-Szewczyk-Siuda. Chociaż i powrót Marleny Kowalewskiej do polskiej ligi może być ciekawym zwrotem w jej relacji z reprezentacją, bo to, że będzie na czele ligi na tej pozycji jest oczywiste.
Magdalena Stysiak i Julia Szczurowska, jeśli tylko zdrowie dopisze, powinny być naszym duetem eksportowym. Nie wiadomo tak naprawdę, co wydarzyło się z Malwiną Smarzek i czy będzie ona jeszcze zainteresowana kadrą, świetne wrażenie wywarła Oliwia Sieradzka, dając bardzo jakościowe zmiany, no i w pogotowiu jak zwykle będzie zapewne Aleksandra Rasińska. Jednak raczej na młodsze zawodniczki debiutujące w seniorskiej kadrze jeszcze będziemy musieli poczekać, bowiem wielu kandydatek na ten moment nie widać.
O przyjęcie możemy być spokojni, oby do zdrowia wróciła Martyna Łukasik, ale nawet bez niej jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi drużynami. Skoro w tym roku do kadry wróciła Monika Lampkowska - i to jak! - jeśli tylko dobre sezony będą mieć za sobą Olivia Różański czy Zuzanna Górecka, bardzo miło byłoby je zobaczyć tym razem na liście powołanych. Pytanie jak tak naprawdę wyglądają ich relacje z trenerem? Szkoda, że tak wielu rzeczy nie wiemy...
O pozycji libero nie ma co mówić, jeśli tylko Ola Szczygłowska będzie w stanie grać, to ona będzie jedynką, a Łysiak jej zmienniczką. Oby tylko zmiany jedynie na przyjęcie się zakończyły i nasze libero mogły w pełni rozgrywać spotkania, bo jak widać warto być uprzednio przygotowanym i zgranym z teamem.
Jednak naszą największą bolączką była w tym sezonie obsada środka. Cieżko stwierdzić dlaczego trener Lavarini tak mało zaufał Annie Obiałej - przyjdzie liga, a Ania znów będzie najlepszą środkową w ataku, tylko po to, aby zagrać kilka setów w kadrze, dziwne to mało powiedziane. Liczymy oczywiście na dalszy rozwój Mai Koput, w Łodzi będziemy oglądać oprócz Obiałej, także Jurczyk i Stefanik. Wszyscy oczywiście liczymy też na powrót do pełnej sprawności środkowych Developresu - Dominiki Pierzchały, Oli Gryki czy Weroniki Centki-Tietianiec.
I zapewne jak zawsze zaskoczy nas sporo młodych talentów, a może ktoś rozegra nagle sezon życia? :)
A wy jak ocenilibyście obecny sezon? Największa jego wygrana i przegrana? Dajcie znać w komentarzach!


Komentarze
Prześlij komentarz